loader image

Potrzebujemy ludzi z pozytywnym nastawieniem do chaosu

Rozmowa z Brigitte Borja de Mozota, pionierką w dziedzinie badań w zakresie Design Management
Anna Wróblewska: Droga Brigitte, dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie do udziału w drugiej edycji konferencji Innovation&Design Management, organizowanej przez Puls Biznesu i firmę Metaphor. Chciałabym zadać ci kilka pytań związanych z twoją pracą naukową i życiem zawodowym.Nadszedł czas na płynną nowoczesność, co to oznacza dla designu, dla organizacji, dla rządów?

Brigitte Borja de Mozota: Cóż, to bardzo szerokie pojęcie. No wiesz, jesteśmy, byliśmy, trwaliśmy w nowoczesności w stanie stałym, niezmiennym. I nagle znaleźliśmy się, w tej płynnej nowoczesności. Myślę, że płynną rozumiem jako, coś pomiędzy, coś na kształt strumienia, rzeki. W pewnym sensie, lokalizacja, terytorium, organizacje, to było w silosach, w bardzo odrębnych obszarach. I nagle masz jakąś rzecz, produkt, zaawansowaną technologię cyfrową. Można by to porównać do…, (macie świetną tą nazwą Metaphor), wiesz, bardzo łatwo, samoistnie nasuwa się metafora rzeki, przemieszczającej się cieczy i obecnie jest tak, że cały silos jest już przesiąknięty technologią cyfrową. Wydaje mi się, że chyba nie byliśmy tego świadomi. Wiesz, kiedyś coś już zostało zrobione, było zaplecze, byli ludzie, eksperci w zakresie systemów informatycznych. Jesteśmy przyzwyczajeni do umieszczania technologii w swego rodzaju silosie w organizacji. Uważamy, że w pewnym sensie nie ma potrzeby, aby technologia ta towarzyszyła nam na każdym kroku, w każdym procesie decyzyjnym. To może być rodzaj jakiejś wiedzy w silosie, która będzie użyteczna, ale nie jest, wcześniej nie była postrzegana jako toczący się dialog z tą przestrzenią inżynieryjną czy coś w tym stylu, rozumiesz? I biznes może funkcjonować normalnie tak jak do tej pory. Wraz z rozwojem technologii cyfrowej, obserwujemy, że jest ona wszechobecna, jest dosłownie wszędzie.  Ale nie ma już silosów organizacyjnych w firmach. Przykład: dziś rano kupiłam bilet kolejowy, i korzystając z  SNCF mogłabym kupić cokolwiek/połączenie dokądkolwiek, to taki francuski system sprzedaży biletów kolejowych i obecnie możesz zorganizować sobie w ten sposób cały weekend korzystając ze strony SNCF. I w jakim miejscu jest teraz SNCF, jako przedsiębiorstwo? Cóż, w pewnym sensie, istnieje tylko w przemyśle budowania doświadczeń, doświadczania podróży. I jest to podobne do każdego innego doświadczenia poznawczego. Nie ma to już nic wspólnego z pociągiem, więc jest to bardzo, bardzo dziwne, bo to w istocie wielka zmiana, począwszy od tego, jak organizujemy mikroekonomię, poprzez szereg różnych branż i silosy organizacyjne w przedsiębiorstwach. 

Obecnie w firmach jest tak samo. Przyzwyczailiśmy się do silosów i myśleliśmy, że to dobre dla naszej wiedzy z zakresu marketingu, finansów, technologii, zasobów i był to jakby system koordynujący… To było ok, ale już nie jest. Musimy zrozumieć, że obecnie każdy model funkcjonowania w organizacji powinien być skoordynowany z pozostałymi działaniami. Ale nie byliśmy do tego szkoleni. Byliśmy szkoleni do tego, aby rozwijać naszą własną wiedzę. I również tak, jak…, bo mówiłaś o Polsce, że jest inna, że tu jest inaczej. I powiedziałam ci, że, no cóż, już nie ma granic, rozumiesz, korzystamy z Zooma, Teamsa, tych wszystkich platform i nie ma już żadnych granic. To naprawdę olbrzymia zmiana pod kątem, szeroko pojętej mikroekonomii i tego, w jaki sposób zorganizowany jest współczesny świat. Dlatego mówimy, że te stare narzędzia już nie funkcjonują i w pewnym sensie potrzebujemy nowych. Nie będzie tak, że… Dziś rano, wcześniej, rozmawiałam z pewnym filozofem, wiesz, kolejne spotkanie na Teamsie, mówiliśmy o doświadczeniu bycia człowiekiem i posiadania dwóch nóg. Ponieważ mamy dwie nogi, myślimy tylko o rozwiązaniach binarnych, zero jedynkowo, czyli tak lub nie. Cóż, wydaje się, że powinniśmy patrzeć szerzej na, może na zwierzęta czy coś innego, coś, co nie ma dwóch nóg, po to, aby w pewnym sensie zainspirować nas w drodze do naszej nadchodzącej przyszłości. I to jest mój pogląd, tak rozumiem ten płynny aspekt nowoczesności. 

Uważam, że ludzie odpowiedzialni za zmiany są w nurcie rzeki. Powinniśmy zaprojektować organizację z silosami wiedzy i funkcją, która byłaby blisko tego płynnego systemu, na przykład kierunek jakości, wiesz, jakość jest horyzontalna i wiedzie na wskroś przez poszczególne działy, piony organizacji, w pewnym sensie jest też w finansach. Na tym polu jest jeszcze trochę pracy do zrobienia, trochę badań do wykonania, ale design science postrzegam właśnie jako coś płynnego.

Anna Wróblewska: W takim razie, co to oznacza dla designu? Wiele wspomniałaś o doświadczeniu

Brigitte Borja de Mozota: Wiąże się to z tym, że… na przykład, kiedy doznawałam tego doświadczenie kupna biletu kolejowego… przyszłością jest przemysł, który będzie stanowić ogniwo łączące między rynkiem a tobą jako organizacją. Może cała organizacja będzie brała udział w doświadczeniu tej podróży. Uważam, że jest to dość interesujące. Wspomniałaś, że projektowanie w Polsce jest nadal bardzo zorientowane na produkt. Kiedy nagle widzimy, że to produkt, usługa i doświadczenie, a to znaczy, że wszystkie organizacje muszą być zorientowane na rynek. Ale sposób, w jaki będą teraz zorientowane na rynek, będzie pewnego rodzaju przedsięwzięciem, gdzie będziemy mogli porównać wszystko pod względem jakości doświadczenia. Jest to więc bardzo interesujące, ponieważ, przemysł związany z designem ma swoje własne silosy wiedzy, istnieją też dyscypliny związane z designem. Różniło się to w zakresie designu produktów, opakowań, detali. Było tam doświadczenie całościowe, globalne… Tak, obserwujemy, że przemysł designu ewoluuje. W mniejszym stopniu dotyczy to dyscyplin w designie, w większym gałęzi nauki związanej z designem i umiejętnościami projektowymi. 

Anna Wróblewska: Prowadzimy badania w obszarze design management od 40 lat. Czy mogłabyś powiedzieć nam trochę więcej o tym, jak zmieniło się postrzeganie wartości designu na przestrzeni tych lat

Brigitte Borja de Mozota: Tak, w 1985 roku zrobiłam doktorat, już wtedy miałam 10 lat doświadczenia na rynku pracy z designerami jako menadżer. I to doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że praca z projektantami uczyniła mnie lepszym menedżerem. Tak, to naprawdę moja definicja zarządzania designem. Ale co ważne, co warto podkreślić, nie uważam, że to właśnie doświadczenie pracy z projektantami, przekonało mnie o wartości designu. Teraz robiłam to, obserwując projektantów przez cały czas. Pierwsza rzecz, jaka mi się nasunęła, tak naprawdę dotyczyła wartości, designu w marketingu i brandingu, była to kolejna wartość dodana do portfolio i oferty…, i powiedziałabym, że to właśnie zrozumieliśmy w latach 90.

Później chodziło o innowacje, ponieważ ludzie zaczęli doceniać także sam proces, a nie tylko wynik, więc tak naprawdę była to druga generacja wartości. Następnie trzecia, czyli to, z czym teraz mamy do czynienia, to pomysł, że być może jest coś w podejściu do designu, co zmienia organizację. Czyni ją bardziej kreatywną. Jeśli przechodzisz do modeli, są one teraz, po tych wszystkich latach, na różnych poziomach zrozumienia zmiany, jaka dokonała się poprzez design. Jeśli rozpatrzysz drabinę wpływu designu na organizację, Danish Design Council, czy mój własny model  – Designence, na strategiczną kartę wyników, oznacza on ścieżkę strategii organizacji i masz też teraz sporo danych naukowych dotyczących wskaźnika dojrzałości designu w organizacji. Więc nie chodzi już więcej o design jako dodatkową wartość, tylko o wartość strategiczną. 

Myślę, że teraz to, co mamy to modele wartości designu. Ciekawe jest to, w jaki sposób mierzysz i kontrolujesz organizację na tym innym poziomie. Na jakim jesteś etapie, jako organizacja lub jako dział w swoim rozumieniu tego, co design może wnieść pod względem wartości do organizacji. 

Gdy jesteś designerem, zaczynasz od tego, czego potrzebują ludzie i robisz coś dla kogoś, co oznacza, że jesteś również w pewnym sensie, marketingowcem, zaczynasz od potrzeby, zaczynasz od strony zewnętrznej. Teraz mierzymy, w jaki sposób design rozwija skoncentrowanie na klientach w firmach. Początkowo chodziło o branding, teraz bierzemy pod uwagę doświadczenie designu jako całość, ale ta orientacja na klienta jest bardzo silna coraz lepiej rozumiana i zintegrowana w firmach. Dlatego prawdziwy dialog z designerami pomoże Ci w osiągnięciu wyższej wydajności, ponieważ nie tylko sam produkt będzie lepszy pod kątem sprzedaży, ale również ze względu na zysk, wartość finansową i branding. Chodzi także o to, że zmieni to mnie jako organizację na lepsze centrum obsługi klienta czy centrum obsługi dedykowane użytkownikowi, jako całą organizację, a nie tylko dział marketingu. I teraz obserwujemy to w dziale HR, tę zmianę dotyczącą nastawienia do klienta w kierunku bycia silosami w organizacjach. Jeśli chcesz pozyskać zadowolonego klienta, to potrzebujesz mieć szczęśliwego pracownika i należy to rozważać w kategorii doświadczenia całościowego. Myślę więc, że w pewnym sensie zarządzanie designem jest na dojrzałej pozycji, ponieważ przeszło przez wszystkie trzy poziomy systemu decyzyjnego: operacyjny, taktyczny i strategiczny.

Anna Wróblewska: Co to jest przywództwo w projektowaniu, kiedy mówimy o tym na poziomie strategicznym i jaką rolę może odgrywać w płynnej nowoczesności?

Brigitte Borja de Mozota: Po pierwsze ludzie rozumieją tę kolosalną zmianę. Chodzi mi o to, że na przykład pierwszą rzeczą jest po prostu użycie wizualizacji i próba na przykład zwizualizowania, kiedy masz złożony system, tkwimy w złożonej ekonomii.  Wizualizacja jest bardzo pomocna, aby na przykład zrozumieć, że osoba, jednostka to pewna całość. Kiedy mówisz Maslow, dzielisz osobę, w pewnym sensie jak poszczególne warstwy w torcie, czy coś w tym rodzaju. Nie możemy już tak myśleć. Dana osoba musi być postrzegana jako całość. Tak więc ta odpowiedzialność za kreowanie nowej rzeczywistości, wyraźnej, namacalnej, to powiedziałabym, pierwszy obowiązek design leadera. 

Świat się zmienił, ja jako projektant, jestem zawsze tam, gdzie mogę patrzeć i obserwować te zmiany. To jest moja wartość jaką mam, w pewnym sensie, w organizacji, to przynoszenie obserwacji tych zmian w świecie zewnętrznym. I obserwujemy to w przypadku myślicieli w dziedzinie zarządzania oraz w strategii. 

Myślę, że rok 2021 będzie bardzo interesujący, po raz pierwszy badacze strategii naprawdę przyglądają się wartości designu. Jest więc coś na rzeczy, jeśli chodzi o zrozumienie wartości przywództwa w oparciu o  projektowanie, ponieważ jak możesz zauważyć, w magazynach poświęconych zarządzaniu strategicznemu brakuje myślenia o designie, jako o modnym żargonie, dotyczącym kreowania pomysłów, metod. Projektowanie jest zwykle zorientowane na innowację, ale oprócz tego jest duży obraz strategii i to jest interesujące. Kiedy możesz pomyśleć co to ma wspólnego z tymi myślicielami od strategii, kiedy mówią o przełomowych innowacjach, konkretnych dziedzinach, dyscyplinach, złożoności i wymyślaniu organizacji na nowo, są w tym bardzo dobrzy. Nagle wydaje się, że myśliciele od strategii, myślą bardziej w kategoriach designu, tak, jak projektujesz strategię. Więc kolejna ważna rzecz, jesteśmy w bardzo niepewnych czasach, a designerzy to trochę artyści, nie boją się chaosu i trudnej sytuacji. Zarządzanie to porządek, nie lubimy w tym obszarze bałaganu. Czasami masz sesje, prawdziwą burzę mózgów, ale to trwa tylko 2-3 godziny. Potrzebujemy ludzi, którzy będą w stanie przekształcać te pomysły, które rodzą się podczas tych spotkań i twórczych warsztatów. I nie chodzi tylko o to, aby pomysły stały się namacalne, chodzi o to, aby ludzie zrozumieli, o co chodzi podczas tych 3 godzin dyskusji pomiędzy multidyscyplinarnymi zespołami, ludźmi, którzy wcześniej może nawet ze sobą nie rozmawiali. Muszę być ekspertem, ale muszę też umieć koordynować pozostałe funkcje. Muszę być dobrym menadżerem, ale chcę też być dobrym liderem. Dobry lider to tak naprawdę ktoś, kto potrafi zainspirować zespół, ktoś kto jest w stanie również powiedzieć innym, że wszystko będzie w porządku, że to jest trudny czas, ale damy sobie radę. Mając ludzi, że tak powiem, z pozytywnym nastawieniem wobec chaosu, wszystko będzie dobrze. To jest naprawdę to, czego potrzebujemy teraz, szczególnie w czasach COVID-u.

Myślę o ludziach, którzy mają trudności z zaakceptowaniem tych zmian na świecie. Tu widzę też wartość designerów w kontekście umiejętności i przywództwa. Nie chodzi tylko o napisanie strategii designu i strategii biznesowej.

Anna Wróblewska: Chciałam zapytać o te umiejętności, ponieważ to jakby naturalnie zaprojektowany atrybut, design w kompetencjach projektantów. Czy możemy się ich nauczyć nie będąc projektantem? 

Brigitte Borja de Mozota: Cóż, można odpowiedzieć na dwa sposoby na to pytanie. Myślę, że po pierwsze musimy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy designerami, bo to prawda. W pewnym sensie wszyscy podejmujemy decyzje w kwestii designu, a ta pojawiająca się w badaniach idea Silent Design, zawsze istniała. Ale musimy zrozumieć kiedy podejmujemy decyzje projektowe. A to pomoże nam zrozumieć różnicę między moimi własnymi umiejętnościami a umiejętnościami designera. 

Podam przykład, w mieście, w którym mieszkam, chcemy rozwijać markę dla miasta i robimy to. Stanowimy grupę ludzi, którzy chcą o tym pomyśleć, tworzymy  bardzo mały think tank, każdy ma swoją pracę, reprezentujemy bardzo różne zawody, np.: jedna z osób w naszym zespole to nauczyciel historii, ale lubi pracować w Photoshopie i to on zaprojektował markę, to było, zanim zrobiliśmy wszystko, zanim w ogóle wpadliśmy na pomysł marki. ..?..  Zdarzają się  takie sytuacje cały czas, ale to jest ok, o ile rozumiesz, że podejmujesz ostateczną decyzję. Jak sprawić, żeby ta osoba to zrozumiała, że będzie lepiej, jeśli on czy ona… I ja, osobiście, nie znajduję na to odpowiedzi. Wiem, że nie możemy tego nauczyć, to musi przyjść wraz z doświadczeniem i to jest nauczanie, ale taki rodzaj edukacji, który możesz nabyć w szkole projektowania, czyli wiesz, eksperymentujesz, testujesz, prototypujesz. Myślę, że kiedy robię to z moimi studentami, z moimi modelami, nie stawiam ich w sytuacji prawdziwego badacza, który obserwuje zachodzące procesy, to co się dzieje, kiedy ludzie faktycznie pracują z designerami. To nie działa, to znaczy nie sądzę, żeby naprawdę zrozumieli, powiedzą, że rozumieją, ale myślę, że będzie im to trudno zastosować w codziennych decyzjach biznesowych.

Kiedy eksperymentujesz, powiedziałabym, że zmiana, którą chcesz wprowadzić i pracując nad tą zmianą z designerem, zrozumiesz, że umiejętności projektantów są naszym zasobem. Wiesz, firmy są zbudowane na innych zasobach ludzkich i kapitale, i jest to część kapitału, wiedza, jaką posiadają pracownicy w firmach. I widzimy, że firmy mają wielu wewnętrznych projektantów. A to jest design na zewnątrz, coś, co możesz kupić. Coraz częściej dzieje się tak w firmach. I to dlatego, że wszystkie te umiejętności, w pewnym sensie… Istnieje coś takiego jak dyfuzja umiejętności designerów. Myślałam więc w kategoriach strategii designu, o nastawieniu. Ale teraz rozumiemy, że, powiedziałabym, umiejętności zespołu zarządzającego projektem, sposób, w jaki jesteś wykształcony, wiesz, w szkołach projektowania. Ale wszystko to, co dotyczy umiejętności rozumienia, umiejętności badawczych, poznawczych designerów, jest teraz bardzo mile widziane, także wszystko to, co dotyczy koordynacji poprzez wizualizację i prototypowanie jest również bardzo, bardzo interesujące pod względem umiejętności podejmowania decyzji zarządczych. Tak więc naprawdę, myślę, że teraz jest czas, aby ludzie zrozumieli wartość menedżerską wartości biznesową w kontekście umiejętności designerów. Na potrzeby konferencji przygotowałam kilka wizualizacji przedstawiających wszystkie te zmiany, z którymi musimy się zmierzyć, próbując dopasować konkretne umiejętności do każdej zmiany. Aby przybliżyć, aby łatwiej było zrozumieć, stoimy przed tym biznesowym wyzwaniem, jakie umiejętności mogą wnieść do tego projektanci. W pewnym sensie, myśląc o umiejętnościach projektowych, zdolność ma na celu powiększanie kapitału wiedzy firm i myślenie o projektantach jako zasobach ludzkich, predystynowanych do podejmowania decyzji strategicznych, do przeprowadzania transformacji w firmie. Nie jestem pewna czy odpowiedziałam na twoje pytanie…

Anna Wróblewska: Tak. Dziękuję☺

Brigitte Borja de Mozota: Jeżeli myślimy o designie pod kątem możliwości i umiejętności, to wydaje mi się, że w społeczności biznesowej o wiele łatwiej jest zrozumieć, czym jest design i jak wnosi wartość. Ponieważ jeśli widzimy projekt w całym procesie projektowania i dyscyplinie projektowej, to pozostaje on w modelu operacyjnym, w pewnym sensie jest to znowu ta binarna pozycja, ktoś ma lepiej rozwiniętą lewą półkulę mózgu, ktoś inny prawą, jedna osoba potrafi rysować, a ja nie umiem rysować, czy coś w tym rodzaju. W ten sposób do niczego nie dojdziemy. A więc…

Anna Wróblewska: Mam ostanie pytanie. Podczas naszej poprzedniej rozmowy wspomniałaś, że musimy przeprojektować design. Co to oznacza w kontekście, tego co teraz powiedziałaś?

Brigitte Borja de Mozota: Mam jakieś swoje frustracje z tym związane. Jedną rzeczą, którą naprawdę chciałbym przeprojektować, jest system działania designerów w przemyśle. Ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę design jest tylko wynikiem designu, kolejną rzeczą, którą stworzyłem, artefaktem stworzonym przez designerów. Tak naprawdę moim marzeniem jest, aby ludzie zrozumieli, że to tylko przemysł. Uważam, że potrzebny jest szeroki dialog, w przeciwnym razie do niczego  nie dojdziemy. Więc może najpierw przeprojektowanie, aby mieć pewność, że ludzie zrozumieją cały ten system. To znaczy, jeśli porównamy to z medycyną, idziesz do lekarza, ale wiesz, że za nim stoi cała wiedza medyczna i dlatego ufasz lekarzowi. Cóż, w projektowaniu zaufanie do designera nie opiera się na nauce dotyczącej designu. Moim marzeniem jest również taki rodzaj zaufania do profesjonalnego designera, trochę jak do naukowca. Teraz druga sprawa dotyczy odpowiedzialności designera. Powiedziałabym, że tak wiele spoczywa na naszych barkach, nie tylko designerów, ale każdego, kto jest teraz odpowiedzialny za zmianę. To wszyscy przedsiębiorcy, wszyscy menadżerowie, my wszyscy w pewnym sensie, na naszych barkach spoczywa wielka odpowiedzialność, ale to designerzy mają narzędzia, które mogą nam pomóc. I widzę, i nie jestem z tego zbyt zadowolona, że nie idziemy i nie rozmawiamy z designerami. Powinno tak być, że kiedy mamy problem, rozmawiamy z designerem, od razu, ponieważ potrafią rozwiązywać problemy, ale tak się nie dzieje. Musimy przeprojektować to powiązanie. Porozmawiajmy najpierw z designerami, zamiast iść do jakiegoś eksperta. A kiedy idziemy do jakiegoś eksperta, idziemy w kierunku silosu, ponownie i jesteśmy w rzece. Więc po co stosować silosy? Jeśli mamy rzekę, rozumiesz, co mam na myśli, jest to pole do rozmowy o nauce dotyczącej designu, która moim zdaniem może bardzo pomóc w sytuacji biznesowej. 

Kolejna rzecz, o której myślę, z której się cieszę, to to, że widzę teraz wielu designerów pracujących w grupie, a tego kiedyś nie było. Wiesz, ludzie mi mówili, nie możesz myśleć o całej zbiorowości designerów, bo to tylko banda rozbuchanego ego, są kreatywnymi ludźmi, więc chodzi tylko o ich własną wiedzę ekspercką i własny talent, indywidualnie. Widzę jednak teraz, pierwsze grupy projektowe, designerzy będący aktywni, działający w tym obszarze, pragnący zmieniać np. miasta i przygotowujący specjalne prototypy dla zrównoważonego rozwoju miast. Znowu dostrzegam dużo aktywizmu w designie, w zakresie przeprojektowania marki. I wydało mi się to bardzo interesujące. Obserwuję firmy, które mają odwagę, aby zatrudniać głównego designera i dawać mu uprawnienia, pewną władzę. Bardzo podoba mi się „Theory of power” autorstwa Mary Follett. Nastąpiła duża zmiana, ogólnie w kontekście przywództwa. Kiedyś mieliśmy władzę nad ludźmi. I myślę, że brakuje zrozumienia, że władza jest po stronie ludzi, z ludźmi. Z designerami. Muszą rozmawiać z inżynierami, muszą rozmawiać z marketerami, aby móc faktycznie wykonywać swoją pracę. Więc nie chodzi o hierarchię władzy. To może być silny wpływ, ponieważ rozmawiają z tymi różnymi ekspertami. Więc ostatnią rzeczą, którą chciałbym powiedzieć, jest to, że w tym nowym świecie, my, i to idzie w parze z umiejętnościami designerskimi, my jako indywidualni ludzie, musimy rozwijać nasze umiejętności designerskie. Więc tak, myślę, że jest duża zmiana między „och, jestem projektantem, zachowuję swoją wiedzę dla siebie i nie dzielę się nią”. Uwierz mi, tą drogą dojdziemy donikąd.  Potrzebujemy bardziej kreatywnej organizacji i więcej kreatywnych osób. Ponieważ rozwijanie kreatywności da nam więcej oszczędności i mniej strachu o przyszłość. To nie tylko edukacja podstawowa, małe dzieci, dorośli też powinni edukować się w tym aspekcie, bo póki co nie ma jeszcze prawdziwej dbałości designera o całego człowieka i instytucję. Jest to pewna przemiana, jest to proces. Więc to indywidualni ludzie faktycznie dokonają tej zmiany w obrębie instytucji i często możemy to obserwować. Widzimy wiele osób, które współpracują, po prostu wykonują prototypy pewnych rzeczy w swojej lokalnej społeczności. Jest coś takiego jak szerokie pojęcie designu, jest też coś związanego z wiedzą dotyczącą designu i jest też jakby scenariusz na przyszłość, z tym wszystkim razem. Coś na kształt układanki, co pokaże, że wszystko będzie dobrze, że znajdziemy sposób i że przeprojektowanie designu to także przeprojektowanie przyszłości.

Anna Wróblewska: Dziękuję Brigitte. Będziemy o tym rozmawiać trochę więcej podczas naszej konferencji. Jeszcze raz dziękuję za przyjęcie zaproszenia. I do zobaczenia wkrótce!

 

Prof. Brigitte Borja de Mozota  – założycielka, dyrektorka Designence ™, think tanku zajmującego się badaniami, strategiami w oparciu o design, kreatywnymi rozwiązaniami dla firm, menedżerów, instytucji na całym świecie. Pionierka w dziedzinie badań w zakresie Design Management (od 1990 roku). Konsultantka do spraw zmian kultury organizacji, innowacji, doświadczeń konsumentów. Autorka wielu publikacji w tej dziedzinie. Jedna z jej ostatnich prac to: “Designers self audit tool “quel designer etes vous ?”. Związana z Universite du Quebec a Montreal oraz Universite Paris Descartes.

LinkedIn
Share