loader image

X dni biznesowej kwarantanny

Wywiad z Anną Wróblewską CEO Metaphor

Metaphor jest agencją konsultingową, ale zajmujecie się również trendami i projektowaniem, które wymagają spojrzenia z szerszej perspektywy i obserwacji różnych warunków ekonomicznych, społecznych czy gospodarczych. Czy na tym etapie rozwoju sytuacji kryzysowej związanej z koronawirusem jesteście w stanie przewidzieć, w jaki sposób wpłynie na biznes?

Nie mam tupetu odnosić się do tego, co będzie, bo myślę, że tego tak naprawdę nikt nie wie. W każdej wizji przyszłości jest jakiś zalążek prawdy. Fascynują mnie za to filmy przyszłości, żaden jednak nawet „Metropolis” Fritza Langa z początku XX wieku się nie ziścił. Jeszcze bardziej interesuję się teraźniejszością – przyszłością, która tu już jest. Obecnie obserwuję dużo lęku, strachu, atawistycznych zachowań mających na celu obronić siebie samego za wszelką cenę, dużo działań z poziomu ego – egoistycznych pobudek ochrony najbliższego ekosystemu. Oczywiście pojawia się też wiele humanitarnych zachować, głównie w służbie zdrowia i „pomocy sąsiedzkiej”, ale nie w biznesie. 

Biznes jest jak wojna. Zwyciężysz albo przegrasz. Zarabiasz albo giniesz. Możesz to robić w mniej lub bardziej humanistyczny sposób. Niemniej celem każdego biznesu jest zysk. W obecnej sytuacji nikt go nie zrealizuje przez najbliższy….. każdy może wpisać co uważa, życie zweryfikuje. Co gorsze rywal, konkurent jest bardzo abstrakcyjny. Niewidoczny. Trudno go skodyfikować i pokonać. Jeszcze większy wróg tkwi w każdym z nas. Lęk o przyszłość. Ten lęk uruchamia najprostsze mechanizmy – zatrzymać pieniądze, które mam, przestać płacić innym, następnie inni nie zapłacą kolejnym. Sami siebie pociągniemy w dół.  Czy przy tak zaburzonym poczuciu bezpieczeństwa, na poziomie fizjologicznym – lęk o zdrowie, na poziomie materialnym – lęk o byt, dobra materialne, jesteśmy  w stanie myśleć o przyszłości? Inwestować we własny rozwój? 

Oprócz oczywistych negatywnych skutków kryzysu, pojawia się również sporo pozytywnych komentarzy i tekstów eksperckich, mówiących między innymi o większym szacunku do przyrody, otoczenia i zwalniania tempa i humanizacji biznesu. Czy zgadzasz się z taką opinią?

Nie widzę tego w tym momencie w zachowaniach w biznesie, wręcz odwrotnie. Wstrzymywane są projekty rozwojowe, odkładane na niedookreślone „potem”. Najsilniejszym driverem jest – przetrwać. Chociaż wśród pokolenia osób pracujących w młodych firmach, pojawia się nowa myśl – kryzys minie, czy będziemy wówczas przygotowani do zmiany? Nie wydamy pieniędzy, bo ich albo nie mamy, albo Zarząd nam ich nie przekaże, ale chcemy coś zrobić. Pytają o możliwość przejścia przez proces badawczo-rozwojowy szukania nowych modeli biznesowych. Chcą rozliczać się w barterze. Proponują za naszą pracę wymianę usługami. 

Czy to pozwoli nam przetrwać?

 Na poziomie materialnym nic nie zyskamy, zjemy swoje oszczędności. Na poziomie społecznym, a może nawet i duchowym zyskamy bardzo dużo. Współpracę między biznesami, łączenie różnych obszarów działania w jeden cel, co musi przynieść zupełnie nową jakość. Przestaje obowiązywać relacja – zleceniodawca – zleceniobiorca. Współtworzymy wartość dla siebie nawzajem korzystając z dostępnych zasobów. I to jest niezwykłe! Jeżeli to się powiedzie, to w biznesie niewątpliwie obecny kryzys przyniesie nową jakość relacji, ale też propozycji wartości dla klientów, czyli oferowanych produktów lub usług.  W kontekście relacji.  W minionym tygodniu odbyłam kilkanaście rozmów z różnymi osobami, właściwie każda z nich zaczynała się od komentarza dotyczącego obecnej sytuacji. Nikt z moich rozmówców nie widział pozytywów w sferze biznesowej, może poza krótszymi spotkaniami online, które wydają się być bardziej efektywne. Natomiast wszyscy zwracali uwagę na pozornie odzyskany czas w domu. Pozornie, ponieważ nikt kto posiada dzieci i jest zobligowany do pracy w połączeniu z prowadzeniem edukacji domowej, nie poczuł, że zyskał, w którymkolwiek obszarze. Osoby bezdzietne czy to z racji wieku, osobowości, czasu w życiu np. tzw. pustego gniazda doceniają obecną formę pracy i przewidują, że nowa formuła współpracy wpłynie na przyszły sposób komunikacji biznesowej. Niewątpliwie naprzeciw wyjdą szybko rozwijające się nowe technologie. Ale zanim do nich przejdę… Może i zachwycamy się „pozyskaniem” odrobiny wolnego czasu, a może to jedynie czas zaoszczędzony na dojazdach, bo cała reszta jest przeciwko nam. Brak interakcji z innymi, brak spontanicznej wymiany myśli, mniejsze poczucie przynależności społecznej do grupy, z którą pracujemy i miejsca pracy, z którym się identyfikujemy może odcisnąć o wiele większe piętno na naszych relacjach nie tylko biznesowych, niż obecnie zakładamy. 

Mam smutną refleksję po obejrzeniu dzisiejszego webinarium w Internecie. Cała aktywność oglądających i słuchających mogła zamanifestować się na otwartym forum, na którym uczestnicy pozwalali sobie na komentarze, których nigdy wprost by nie powiedzieli, a już na pewno nie podczas publicznego wykładu, w którym bierze udział 600 osób. Komentarze w przerażającej większości były żenujące, złośliwie i krzywdzące prelegentów. Może zyskamy czas na bardziej konstruktywnych spotkaniach, tylko czy ten czas będzie rozwijał w nas kompetencje społeczne, pozwalał budować relacje z innymi?  Wracając do nowych technologii… Kryzys pokazuje, że przez Internet można świadczyć każde usługi, od osteopatii po lekcje baletu. Naturalnym pędem powinniśmy poinformować naszych Klientów, że przerzuciliśmy się na pracę zdalną i ratujemy swój biznes.

W jaki sposób postrzegasz najbliższą przyszłość?

Osobiście czuję się jakbym miała „zawieszkę”, potrzebę odnalezienia się w tej sytuacji poprzez jej analizę, obserwację, a następnie przygotowanie planu działania i przystąpienia do niego z użyciem nowych narzędzi internetowych. Zdaje się, że inaczej niż większość. Być może to ja właśnie stracę przez takie „wolne” myślenie. Oby Kanehman miał rację 😉 Mimo tego podejścia, oczywiście widzę szansę na nowy model biznesowy z wykorzystaniem big data, maszynowego uczenia się, sztucznej inteligencji, platform internetowych. Przecież predykcja naszych zachowań obecnie w sieci nigdy nie była łatwiejsza. Być może potencjalny rozwój przyszłej pandemii będą już analizowały algorytmy w sieci, szybko wskażą  źródło zakażenia i pozwolą na  jego wyeliminowanie.

Przyszłość już tu jest. Kreujemy ją każdego dnia. Postarajmy się być człowiekiem w stylu myślenia i działania, kierując się najwyższymi humanistycznymi wartościami, bo ich możemy potrzebować obecnie najbardziej.